Twoja poczta

Login:
Hasło:


Powiązane

Start
Bieszczady, Bieszczady i po Bieszczadach... PDF  | Drukuj |  Email
Oceny: / 2
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: PawelACE   
07.10.2009.
bieszczady2009Heh, zlot TP organizowany i w większej części finansowany przez TP, co prawda miał być tygodniowy, a wyszedł długo-weekendowy…
Miejsce piękne, Cisna, hen daleko w Bieszczadach, Bieszczadach w szatach jeszcze letnich, choć na dojazdówce padało…
Warunki zakwaterowania, mimo, że w różnych miejscach bardzo dobre. Jedzenie przez cały czas - przynajmniej w Jelenim - bajkowe, jak u mamy (zupełnie inaczej niż do tej pory poza spotkaniem w Koszelówce)…
Ambitne plany mają to do siebie, że często pozostają ambitne. Tak i teraz niestety było. Zabrakło większości atrakcji, które były zapowiadane nawet tuż przed wyjazdem. Powód rezygnacji jest nam nieznany, przez organizatora niepodany (przynajmniej głośno i publicznie). No, ale cóż, takie życie, nie ma co wybrzydzać…
Pewnie byłoby lepiej gdyby sami uczestnicy byli bardziej zorganizowani i dorośli,

 wiedząc, że na start podjeżdża się motocyklem zatankowanym no i punktualnie! Jeśli nie wiedzieli o tym do tej pory mają okazję stąd się dowiedzieć. Jeśli to olewają, no cóż i tak bywa…
Zwiedziliśmy jedną cerkwię z miłym przewodnikiem, choć w tempie ekspresowym, oglądaliśmy też z zewnątrz jedną pięknie umiejscowioną na szczycie wzgórza z resztkami cmentarza…
Była skrócona wycieczka statkiem, były fajnie poprowadzone przez nietuzinkowego konferansjera/wodzireja proste konkursy typowo zlotowe (przeciąganie liny, bieg z piwem, picie piwa na czas, siłowanie na rękę), no i bardziej wymyślne, wykorzystujące bazę jaką mięliśmy tego dnia do dyspozycji, czyli wyścig łódkami (gdzie Pinio próbował staranować naszą łupiną holownik WOPRU i wrzucić do wody 7 ratowników na raz), rzut kołem ratunkowym, później tańce i swawole…
Niezły był też powrót autokarem wyścigowym z miejscowym kierowcą, który szedł po nocnych winklach szybciej niż niejeden w dzień na moto…
Następny dzień to festiwal mało, na szczęście, groźnych wywrotek, zwiedzanie punktu widokowego w kamieniołomie, wjazd na górę szybowcową i wieczorna krótka impreza na świeżym powietrzu…
Warto było pojechać, aby spotkać te parę znajomych osób, dobrze zjeść i ponawijać samotnie lub w małych podgrupach czasem mokre, czasem śliskie górskie winkielki…
Było, minęło, może następnym razem będzie ciekawiej…

PawełACE

Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz...

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »






komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając linku Dodaj swój komentarz...



Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
Valid XHTML & CSS - Theme by ah-68 - Copyright © 2003-2008 by Motocyklisci.Net

...